4 września 2013

HandMade: drewniane klamerki Ombre :)

Dzisiaj wyszło piękne słońce czyli lato jeszcze jak dla mnie trwa co mnie bardzo uszczęśliwia bo wszędzie już trąbią, że koniec lata i idzie ponura jesień :) Zamiast nastawiać pozytywną energią i cieszyć się tym co jeszcze jest, to nie... dołują i przypominają, pamiętajcie ludzie idzie jesień. Jakby nikt o tym nie wiedział. Staram się więc od tego odciąć i cieszyć każdą chwilą, łapać małe i mniejsze chwile z dnia codziennego, które mnie ładują. Jednym z nich jest właśnie słońce, które nadaje mi rytm i sens każdego dnia oprócz oczywiście mojego kochanego P, który jest moim największym słońcem, ale chodzi mi tu o inny rodzaj energii. 

A o tą z którą budzimy się w sobie każdego ranka i jest Ona w nas bądź nie, to od niej zależy czy mamy dobry dzień czy zły, czy mamy ochotę zrobić coś w domu czy nie, wyjść na spacer, pójść na rower, zakupy itd, bądź czy mamy ochotę coś stworzyć kreatywnego. Słońce to dla mnie właśnie tą energia jeżeli rozumiecie o co mi chodzi, to podoga za oknem sprawia czy wstaję raz dwa czy się zwlekam z łóżka, nawet jeśli jest mi źle i nie ma przy mnie mojej drugiej połówki to pierwszą rzeczą jaką robię to staram się złapać pozytywną energię z otoczenia, czyli na pierwszy strzał idzie pogoda, co mnie otacza i Słońce. Puenta z tego taka, że zaczynam kumulować :)

Wracając do tematu dzisiejszego posta, żeby Wam nie zanudzać swoimi przemyśleniami bo jeżeli dotrwałyście już do tego miejsca mojego wywodu to przejdę do sedna :)

Dzisiaj pokaże Wam jak ozdobiłam drewniane klamerki takie do rozwieszania prania. Do ich wykonania wykorzystałam to co już miałam zakupione wcześniej przy malowaniu doniczek, post znajdziecie tutaj, z całych zakupów wykorzystałam tylko pędzelek i trzy farbki akrylowe : lawendową, pastelowo różową i miętową. I taki oto wyszedł efekt.








 

 
 

Co Wy na to? :)
Pozdrawiam
Marta

2 września 2013

"Inspiracje w obiektywie" nr 5

Witam Was Ciepło i serdecznie w ten deszczowy dzień, u mnie od samego rana sprzątanie z racji tego, że nie było Nas cały weekend w domu. Dlaczego? Otóż wybralismy się ekipą na wycieczkę rowerową dystans Gdynia - Hel przejechałam dokładnie 93,37 km :P Taka jestem z siebie dumna:) Podzielę się wrażeniami w osobnym poście:)

Oto co mnie zainspirowało w zeszłym tygodniu :)



1. Cudownie piękny drewniany alfabet - Marzenie moje :) - link
2. W ten deszczowy dzień karmie się wspomnieniami lata i zdjęciami pięknych krajobrazów
3. IKEA i ocynkowane doniczki, które mam zamiar wymalować - link
4. Regał, zakochałam się, niestety dostepny jedynie w Krakowie ;/ - link
5. Inspirujące i ciekawe zapełnienie ściany w salonie, szczególnie jak ktos kocha fotografie
6. Bardzo delikatny bukiet ślubny
7. Zakochałam się, można zamknąć cząstkę wspomnień - dostepne tu - link
8. Wycieczka rowerowa z Gdyni na Hel :)
9. Uroczo ozdobiona muffinka <3 - link

Buziaki :)
Marta

28 sierpnia 2013

Handmade: Jak zrobić filcowe serca na łokciach

Dzisiaj post handmade inspirowany ze strony styl.fm, tak bardzo mi się spodobał, że postanowiłam i Wam go pokazać krok po kroku :) Niestety ja nie filcuje ale może, któraś z Was to robi więc mam nadzieje, że skorzystacie.

P.s- remont balkonu nareszcie skończony, zostało mi jeszcze mycie okien i czyszczenie ram, tak więc uciekam, bo jak porządnie usiądę to już nie wstanę :) Trzymajcie się ciepło :)


Buziaki
Marta

26 sierpnia 2013

"Inspiracje w obiektywie" nr 4

Witam Was serdecznie :)

Życzę miłego oglądania w ten piękny słoneczny jeszcze dzień, mam wielka nadzieje, że słońce nas jeszcze długo nie opuści i lato będzie trwało jak najdłużej :) a ja uciekam do "pomocy" w remontowaniu balkonu :)



1. Bardzo mi się podobają łatki na łokciach :) Tu znalazłam fajny pomysł na zrobienie serduszkowych łatek :)
2. Zauroczyłam się, pomysł podesłała mi siostra z mi-artystycznie :) Brakuje tylko środkowej mapy :)
3. Na koniec wakacji - Mięta na paznokciach :)
4. Kwiaty Giganty :) <<link>>
5. Świece ozdobione cynamonem :) Ślicznie pachną, Polecam szczególnie na jesienne wieczory :) <<link>>
6. Wrzosy - u mnie już na balkonie a u Was już mają swoje miejsce na balkonie, tarasie czy ogrodzie?
7. Wciąż szukam inspiracji na lampiony.
8. Lampki ozdoba sypialni :) Kojarzy mi się z Paryżem.
9. Lampion - litrowy słoik, trochę piasku, świeczka, własna inwencja i gotowe :)

Pozdrawiam ciepło
do następnego
Marta

Recenzja: Orginal Source Raspberry & Vanilla Milk Shower

Witam Was kochane:)

Dzisiaj recenzja żelu pod prysznic Orginal Source Raspberry & Vanilla Milk Shower, który nie zawiera rutyny i ślicznie pachnie malinowo- waniliowo. I chyba tylko tyle ale zacznę od początku. 

  Producent zapewnia nawilżenie i zniewalający zapach soczystych malin połączonych ze słodyczą wanilii.
 
Skład: 
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Choride, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Parfum, Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Vanilla Planifolia (Vanilla) Fruit Extract, Polyquantemium-7, Tetrasodium Glutamate Diactate, sodium Benzoate, Lactic Acid, Styrene/Acrylates Copolymer, Benzotrizolyl Dodecyl p-Cresol, Cl 16035, Cl17200.

Opakowanie:
Fajna wygodna, przezroczysta tubka, opakowanie zawiera 250 ml produktu, łatwo się otwiera i wygodnie aplikuje.



Moja opinia:

Konstystencja gęsta, koloru mleczno różowego, dobrze się pieni, niewiele produktu wystarcza, żeby się umyć, trochę cieżko go spłukać. Za to prześlicznie pachnie malinami i wanilią ale jak dla mnie tylko tyle, ten żel nie nawilża mojej skóry a dodatkowo po kilku użyciach tego żelu swędzi mnie skóra na tyle, że przestałam tego używać i niestety zużyje do czegoś innego albo wyrzuce. I szczerze nie skuszę się na zakup tego żelu ponownie.




Podoba mi się, że producent zachęca do recyklingu :)


Posiadam jeszcze tej samej marki dwa płyny do kąpieli, aż mnie ciekawi czy po nich też będę odczuwać swędzenie, zobacze i napiszę :)

Buziaki
Marta

21 sierpnia 2013

HandMade: Tablica korkowa

Bardzo przepraszam za opóźnienie ale dzisiaj od rana same niespodzianki, z mamą na zakupy umówiona byłam na 9 więc podjechałam rowerem, nie mam daleko, wsiadłyśmy w samochód i przejechałyśmy z 1km i na przejściu dla pieszych grzecznie ustąpiłam pierszeństwa pieszemu i niestety już nie mogłam ruszyć po wrzuceniu biegu, obroty były ale samochód nie jechał zadzwoniłam po P przyjechał odholował do mechanika - pierwszy raz w życiu ktoś mnie holował w między czasie zainteresowały się mną dwa radiowozy, oczywiście awaryjne i trójkąt był - Ufff. Niesamowity stres podczas jazdy żeby P nie wjechać w tył...żebyśmy My nie mieli dodatkowo auta do roboty ale dojechaliśmy cali i zdrowi. Pod mechanikiem okazało się, że to przegub i pękła ośka, dobrze, że nie tak by zblokować koło bo bysmy nigdzie nie dojechali.

Żeby było śmiesznie na zakupach w Carrefourze sprawdzali mi plecak 3 razy bo ciągle pikałam :) ale nic kupiłam ukochane wrzosy na balkon, ziemie, nawóz, chemie do domu i trochę spożywki i to wszystko rowerem wróciłam do domu dopiero o 17 - całe szczęście mój kochany przyjechał po ziemie po pracy, żebym nie musiała tego dźwigać :) dzień pełen wrażeń i ktoś by powiedział ale pech ale jestem szczęśliwa z dzisiejszego dnia, naprawdę, - uśmiechy policjantów, panów ochroniarzy, ludzi przy wrzosach jak pytali mnie jaki będzie kolor kwiatków i wszystko było tak przyjemne, że mogę zaliczyć dzień do naprawdę udanych :)

Ale do rzeczy, dzisiaj chciałam Wam pokazać co zrobiłam z naszą tablicą korkową nie jest to nic wymagającego chciałam po prostu coś zmienić :)

1. Przygotowałam wszystko co będzie mi potrzebne do pracy ... 
 

2. Przygotowałam drewno oczyszczając papierem ściernym powierzchnie...
 

3. Zabezpieczyłam taśmą malarską, żeby nie wybrudzić korka...


4. Pomalowałam jedną warstwą bo chciałam, żeby było widać słoje ...


5. I tak wygląda efekt końcowy, zajęło mi to moment a różnica jest i bardzo mi się podoba :)



6. Na koniec wyczyściłam korek tam gdzie przepuściła taśma i GOTOWE :)

Pozdrawiam Was ciepło :)
Do następnego 
Marta

19 sierpnia 2013

"Inspiracje w obiektywie" nr 3

Dzisiaj w większości inspiracje wnętrz, które znalazłam w sieci i bardzo mi się spodobały za delikatność i te pastelowe kolory :) Tematyka dzieci nie jest jeszcze aktualna, natrafiłam na nie przez przypadek i zauroczyły mnie instynktownie:)
Szukamy ostanio inspiracji do mieszkania, niestety ciężko znaleźć stylizacje na małych metrażach, miałam małe problemy z balkonem gdyż wszędzie duże tarasy ale udało się. Zresztą inspiracja jest po to aby znaleźć pewne elementy, które nam się podobają a nie kopiować całe pomieszczenia. Zapraszam do oglądania zdjęć z moich poszukiwań mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie, co Was zainspiruje, i zachęci do mały zmian w domu, gdzie będziecie czuły się dobrze i chętnie odpoczywały. Dodatkowo mam informacje, że przygotowuję dla Was w najbliższym czasie miłą niespodziankę więc zachęcam do zaglądania, nie długo wyjawię o co chodzi. :)

1. Na początek dziecięcy pokoik mam nadzieję, że kiedy przyjdzie na mnie czas będzie w podobnym stylu :)
Znalezione na blogu Lili, która również inspiruje.
2. Balkon...tak...hmm... ile ja się naszukałam, żeby znaleźć inspiracje na 4m2, wymarzyliśmy sobie taki romantyczny kącik, więc nie może zabraknąć lampionów, które jak najbardziej można zrobić samemu bez wydawania dużej ilości pieniędzy.
3. Żebym mogła mieć też swój mały ogród na balkonie, postanowiliśmy, że będzie regał, nie zajmie dużo miejsca a za razem da dużo miejsca na moje kwiatki i zioła na wiosnę hihihi....:)
4. Poduszki UWIELBIAM, różne, różnaste, przeróżne, uwielbiam jak jest ich dużo na łóżku, można wykorzystać na bitwę poduszkową :D jak i wygodnie się w nich zatopić i obejrzeć wspólnie romantyczny film <3 W sklepie internetowym cena raczej nie szokuje jak na poduszkę ale kusi by spróbować zrobić samemu chociaż mistrzem szycia nie jestem podziwiam dziewczyny, które robią takie rzeczy własnoręcznie.
5. Smak zmienia się z roku na rok, Ja osobiście dojrzałam do picia wina i zaczeliśmy zbierać nasze wspólne korki. I znalazłam fajny pomysł jak je wykorzystać, niestety musimy jeszcze trochę ich nazbierać :) (tutaj link)
6. Z serii poduszki, piękna własnoręcznie robiona poduszka np dla dzieci do siedzenia podczas zabaw. Dzieło zdolnej blogerki Anny
7. Chyba w poprzednim wcieleniu byłam Hinduską bo ozdoby ciała hindusek zwane Mehndi szczególnie na ceremonie ślubu są przepiękne - istne dzieło sztuki.
8. Maliny UWIELBIAM
9. Ombre na włosach kusi od jakiegoś czasu by zrobić sobie samemu farba Loreal, która leży w domu na półce od miesiąca i brak mi odwagi.

Do nastepnego
Marta

16 sierpnia 2013

Recenzja: Sally Hansen Powerful Acrylic Gel

Dzisiaj o kosmetyku, który świetnie pielęgnuje paznokcie, sprawia, że się ładnie błyszcza, staja się mniej łamliwe i jest to mój "must have". Przez długi okres czasu nosiłam żelowe paznokcie. Nigdy nie narzekałam na swoje paznokcie pod względem wizualnym ale miałam problem z tym, że jak osiągały długość, która mi odpowiadała jeden z nich pękał przy samej granicy części żywej z martwą i musiałam ciąć wszystkie bo nie podoba mi się każdy paznokieć jest innej długości. Po zdjęciu żeli paznokcie były miękkie i "pocharatane" I tak znalazłam Powerful Acrylic Gel w Superpharm i zaczełam regeneracje :)


Opis producenta:

Preparat jest do kruchych, delikatnych, pękających i łamiących się paznokci. Opatentowana formuła natychmiast zapewnia trwałą, przeźroczystą, gładką i błyszczącą powłokę. Paznokcie stają się piękne, błyszczące i zdrowe.

Skład: 

Ethyl Acetate, Acrylates Copolymer, Butyl Acetate, Nitrocellulose, Butylphthalimide, Isopropylphthalimide, Isopropyl Alcohol, Camphor, Benzophenone-1, Violet 2.



Czytałam trochę opinii innych dziewczyn na temat tego produktu i muszę powiedzieć, że opinie są podzielone, jedne narzekają na pęcherzyki, które powstają po pomalowaniu paznokci i mi też się to zdażyło kilka razy jak położyłam za dużo lakieru, więc moim zdaniem to wina aplikacji, drugie, że odchodzi płatami z paznokcia po wyschnięciu jak dla mnie to również problem tego, że za dużo zostało zaaplikowane na paznokieć bo preparat jest dość gęsty. Aplikacji po prostu trzeba się cierpliwie nauczyć i nakładać z umiarem. Więcej nie znaczy lepiej w tym wypadku. Jedna cienka warstwa i paznokcie są twarde, lśniące i wyglądają naprawdę świetnie. Czasami korzystam z niego jako podkład pod kolorowy lakier ale tego również używam z rozwagą i spokojnie czekam, aż wyschnie wtedy kolor utrzymuje się trochę dłużej niż jeden dzień bo bez niego wystarczy jedno zmywanie naczyń i wygłądają tak, że odechciewa mi się ich malować kolorem w ogóle. 

Acrylic Gel schnie naprawdę szybko to dla mnie jest wielkim plusem bo nie mam cierpliwości do czekania po kilkanaście minut bo oczy znajdują już coś do zrobienia i nie lubię jak blokują mnie nie wyschnięte paznokcie. A nawet zdarza się, że wtedy jak na złość zaczyna mnie coś swędzieć albo muszę skorzystać z toalety :) i robi się to  frustrujące, że muszę wybierać między przemęczenie z dolegliwością albo malować paznokcie od nowa gdzie w większości przypadków nie mam na czasu :)

A o samym działaniu Acrylic Gelu  mogę powiedzieć tyle, że nie niszczy paznokci ani nie osłabia struktury paznokcia, a wręcz dba o niego, po zmyciu lakieru zmywaczem nie widać nic niepokojącego na płytce. Preparat kosztuje ok 29 zł mi udało się kupić w promocji za 9,90 zł i jak dla mnie warto bo buteleczka jest dość wydajna (13ml), gdyż kupiłam go na początku czerwca, maluję nim paznokcie co 5 dni bo widać już odpryski ale przy częstym zmywaniu naczyń i pracach domowych i tak uważam, że daje radę.

A tak wyglądają paznokcie przed:



i po pomalowaniu:


Do następnego 
Marta